Dzisiaj dzielę się z Wami zdjęciami, które dostałam od Basi Szczukin.
Kazimierz trzydzieści lat temu
Sarego 16 – nowa inwestycja
Do lat 70. XIX wieku pomiędzy dawnymi krakowskimi murami miejskimi a starorzeczem Wisły (obecną ulicą Dietla) znajdowała się Łąka Św. Sebastiana, nazywana tak od kościoła i szpitala, które niegdyś tam istniały. Kościół wyburzony został w wieku XVIII, a wytyczenie w tym rejonie ulic Jasnej (obecnie Bogusławskiego), Sarego i Sebastiana, wyeliminowało Łąkę z krajobrazu Krakowa.
Estera
Kazimierz Wielki miał wiele kochanek, z których tylko jedna zostawiła tak wyraźny ślad w legendach, literaturze, a nawet architekturze.
Dzięki!!
Dziękuję wszystkim, którzy zagłosowali na Krakowski-Kazimierz.pl w konkursie Blog Roku 2014 🙂
Czarna śmierć
Epidemia, która na przełomie lat 1651/1652 zdziesiątkowała ludność Krakowa i okolic, była zaledwie początkiem klęsk jakie miały mieć miejsce przez kolejne stulecie.
Konkurs na Blog Roku 2014 – zagłosuj na Krakowski-Kazimierz.pl
Strona o krakowskim Kazimierzu bierze udział w konkursie na Blog Roku. Będzie mi miło, jeśli na mnie zagłosujesz 🙂
Ajzyk Jekeles i jego synagoga
Według legendy Izaak Jakubowicz czyli Ajzyk Jekeles, był biednym człowiekiem, któremu przyśniło się, że odnalazł skarb. W rzeczywistości, pochodził z rdzennie krakowskiej rodziny Jakubowiczów, a ojcem jego był Reb Jekele – Jakubek Bogaty, który pod koniec XVI wieku był seniorem gminy i członkiem komisji „rady siedmiu”, która opracowała statut kahalny.
Stara Zajezdnia przed remontem
W ślad za dzisiejszym artykułem o ulicy Wawrzyńca – kilka zdjęć zajezdni tramwajów szerokotorowych, wybudowanej w roku 1912. Budynku, w którym obecnie mieści się restauracja Stara Zajezdnia. Zdjęcia wykonano przed remontem – w kwietniu 2010 roku.
Ulica Wawrzyńca
Według Bogusława Krasnowolskiego – jedna z najciekawszych i najważniejszych ulic Kazimierza. Wzięła swoją nazwę od kościoła Św. Wawrzyńca, wybudowanego w latach 1276 – 1278 w pobliżu murów miejskich Kazimierza.
Izajasz Boner – pustelnik świętego Augustyna
Nigdy wcześniej nie słyszałam określenia „pustelnicy świętego Augustyna”, a tak w dawnych czasach również nazywano zakon Augustianów. Jestem świeżo po lekturze „Żywotu Błogosławionego Izajasza Bonera” dzieła księdza Piotra Pękalskiego (1862). Kiedy byłam dzieckiem, miałam w domu na półce „Żywoty świętych” – starą, bardzo już zniszczoną książkę mojej mamy, nie pamietam czyjego autorstwa. Uwielbiałam ją! Dzieje świętych mnie magnetyzowały – ich dobroć, poświęcenie dla innych, samoumartwienie, cierpienie, którym stawiali czoła z pobożną pieśnią na ustach. W tamtych latach, kiedy po kryjomu wyjadałam moim siostrom ich przydział słodyczy – święci byli dla mnie jak postaci z bajek.