Firma FHU Maja, właściciel sieci internetowej Sloneczko.net – znanej na Kazimierzu i nie tylko, od niedawna dostarcza również telewizję. Lista kanałów ciągle się poszerza.

„Zdumiewa w takim samym stopniu jak rzadko spotykany i godny uwagi przedmiot, dzieło sztuki, które potrafi zadziwiać za każdym razem, gdy się na nie patrzy (…)”
Cytatem zaczerpniętym z książki amerykańskiego pisarza można by opisać krakowski Kazimierz, miejsce, które zawsze robi wrażenie jakby się je widziało po raz pierwszy. Wchodząc, w którąkolwiek z ulic tej dzielnicy mam nieodparte przeczucie, że coś zostawiam za sobą, aby otworzyć jakąś szczególną część rzeczywistości. Jednym z elementów składających się na swoistość tego miejsca, jest wciąż żyjąca, w ścianach kamienic, synagogach, antykwariatach, historia. Historia, która zdaje się do dzisiaj odbijać echem końskich kopyt w brukowanych ulicach, przenosić życie ludzi sprzed kilkudziesięciu lat. Tam, przeszłość zwraca się wprost do nas, zaczepia, zagaduje, a to w letni upalny dzień, gdy wstąpimy do kościoła i przez chwile naiwnie myślimy, że udało się ukryć przed światem, wychodzi z niepozornego łuku rzeźby, to znów patrzy ze świeczników, wazonów, zegarów sprzedawanych na Placu Nowym. Pozornie zwykły targ, lecz gdy człowiek głębiej wczuje się w jego atmosferę zauważa, iż jest w nim coś
odwiecznego, tak jakby istniał tam cały czas, tylko my w pewnych momentach przestajemy go widzieć.

Chyba żadnego melomana nie trzeba przekonywać, że muzyka wykonywana na żywo ma swój niepowtarzalny urok, a w połączeniu z atmosferą krakowskiego Kazimierza tworzy mieszankę mającą moc oczarowywania. Strudzony wędrowcze, przechodząc piątkowym wieczorem uliczkami Starego Miasta daj się ponieść chwili i wstąp do Ptaśka.

Wspomnienia Romy układają się w czarno – białe fotografie. I te z dzieciństwa, kiedy z matką chodziła na zakupy na Kleparz, i te z czasów studiów na ASP, gdy wśród krakowskiej bohemy nazywano ją „polską Saganką”

Marek Tuchowski – nauczyciel, pasjonat i szalenie zdolny artysta. W jego kuchennym warsztacie powstają niepowtarzalne egzemplarze mebli, które trudno odróżnić od antyków.

Żarłoczna larwa jedwabnika przez sześć tygodni objada się liśćmi morwy, dębu, powiększając swoją masę 10 tysięcy razy…

Noc teatrów co roku wygląda coraz lepiej. W tym roku można było zobaczyć wiele ciekawych spektakli zarówno teatrów instytucjonalnych jak i alternatywnych. Trudno było załatwić wejściówki więc wybrałem spektakl plenerowy, którego tytuł McBETH mnie zaciekawił

Katarzyna T. Nowak, pisarka i dziennikarka, mieszka na Kazimierzu. Dzisiaj przedstawiamy pierwszy z tekstów, który Pani Katarzyna napisała dla naszego portalu.
Legenda głosi, że krakowski Kazimierz począł się z miłości. Zakochani snują się tu dzisiaj, jak przed… sześćset siedemdziesięciu laty, kiedy spacerował tam król Kazimierz Wielki. Szaleńczo zakochany w ślicznej Esterze, 17 lutego 1335 r., specjalnie dla niej i jej pobratymców, utworzył pod krakowskim grodem osobne miasto, nadając mu swoje imię. Piękna Żydówka urodziła królowi córki i, wedle legendy, zamieszkała w domu przy dzisiejszej ul. Krakowskiej, który na jej cześć nosi nazwę „Domu Esterki”.

Krótki szkic o wybitnej aktorce teatralnej, telewizyjnej i filmowej, reżyserze i pedagogu, która nie tylko połowę długiego, bo aż 93 letniego, życia mieszkała na Kazimierzu, ale była wytrawną znawczynią historii, kultury, a przede wszystkim literatury żydowskiej, postaci „wrosłej w pejzaż” krakowskiego Kazimierza czyli profesor HALINIE GRYGLASZEWSKIEJ. Starszym czytelnikom jako przypomnienie, młodszym ku edukacji.