BEGIN TYPING YOUR SEARCH ABOVE AND PRESS RETURN TO SEARCH. PRESS ESC TO CANCEL

Zaklęty w murach

hashphoto-natela1maly_wsirjodokbenrdcihpmg.jpg

 

 

 

„Zdumiewa w takim samym stopniu jak rzadko spotykany i godny uwagi przedmiot, dzieło sztuki, które potrafi zadziwiać za każdym razem, gdy się na nie patrzy (…)”

  Cytatem zaczerpniętym z książki amerykańskiego pisarza można by opisać krakowski Kazimierz, miejsce, które zawsze robi wrażenie jakby się je widziało po raz pierwszy. Wchodząc, w którąkolwiek z ulic tej dzielnicy mam nieodparte przeczucie, że coś zostawiam za sobą, aby otworzyć jakąś szczególną część rzeczywistości. Jednym z elementów składających się na swoistość tego miejsca, jest wciąż żyjąca, w ścianach kamienic, synagogach, antykwariatach, historia. Historia, która zdaje się do dzisiaj odbijać echem końskich kopyt w brukowanych ulicach, przenosić życie ludzi sprzed kilkudziesięciu lat. Tam, przeszłość zwraca się wprost do nas, zaczepia, zagaduje, a to w letni upalny dzień, gdy wstąpimy do kościoła i przez chwile naiwnie myślimy, że udało się ukryć przed światem, wychodzi z niepozornego łuku rzeźby, to znów patrzy ze świeczników, wazonów, zegarów sprzedawanych na Placu Nowym. Pozornie zwykły targ, lecz gdy człowiek głębiej wczuje się w jego atmosferę zauważa, iż jest w nim coś
odwiecznego, tak jakby istniał tam cały czas, tylko my w pewnych momentach przestajemy go widzieć.

 

 

 

Historia nie tylko utworzyła Kazimierz ona tam wciąż mieszka, można ją zastać w starym domu przy ulicy Józefa pod numerem piętnaście, patrzy poważnie, z góry, trochę przeszywa, aż robi się wstyd, jakby brakowało słów, które koniecznie trzeba wypowiedzieć. Uwagę przykuwają także kamienice przy ulicy Szerokiej, odarte ściany jednej z nich przypominają mapę wszystkich  możliwych światów, zamyślone okna, odbijają niby niebo. Odkrywając magię tej dzielnicy nie sposób ominąć wystawy sklepów urządzonych na przedwojenną modłę, drewniane okiennice,
szyldy z dużymi napisami, które zapraszają do środka prawie mówiąc, że tam można nabyć wspomnienie, kawałek czasu.

Jest to miejsce spotkania teraźniejszości z przeszłością, które przyciąga ludzi z różnych zakątków świata. Kawiarnie i kluby gromadzą zapatrzone w siebie pary, spragnionych doświadczenia tej części miasta wędrowców lub po prostu przyjaciół, znajomych, którzy chcą tam pobyć, pośmiać się. Latem Kazimierz zdaje się otwierać jak kwiat do słońca, ludzie przesiadują w ogródkach do późnych godzin wieczornych, hałasują niczym dzieci w piaskownicy przy dobrej zabawie. Turyści leniwie włóczą się po wąskich ulicach wskazując to na ten, to na tamten budynek, wymieniają między sobą spostrzeżenia, uwieczniając niespodziewanie wyłaniający się zza rogu balkon, podwórko z fikuśnymi schodami i drzewem pośrodku. Zimą z
zewnątrz wszystko zastyga, kamienne budynki stają się chłodniejsze niż lód, ich szarość rozświetla jedynie światło latarni i śnieg, dlatego miejscem, którego nie chce się opuszczać jest wnętrze kawiarni z unoszącym się aromatem gorącej czekolady, kawy i grzanego wina, najlepiej z przyjazną twarzą obok.

 

 

hashphoto-natela2maly_gljyoqifkuhgiobnrd.jpg

hashphoto-natela8maly_ibigrmnfxdztrdjaria.jpg

hashphoto-natela4maly_bycmfqodmmdyxbwlj.jpg

hashphoto-natela6maly_noxeygjyfchdkvkjyarg.jpg

 

hashphoto-natela7maly_ldmokjcbunjleemvyslm.jpg

Zdjęcia: Nateła Skowrońska

 

 


 

Skomentuj