BEGIN TYPING YOUR SEARCH ABOVE AND PRESS RETURN TO SEARCH. PRESS ESC TO CANCEL

Sylwestrowe donosy.

hashphoto-164370_1822931317965_whikrmdyosc.jpg

Przybyłam. Zobaczyłam. Zdaję raport.


 


 

Dnia 31 grudnia 2010 roku postanowiłam sprawdzić, jakie zadania na ten dzień mają figuranci, którzy ukrywają się pod nazwą Kawiarnia Naukowa. Dla większego kamuflażu poprosiłam jeszcze troje tajnych współpracowników ( t.w. Jacek, t.w. Olga i t.w. Jarek) o pomoc w rozpracowaniu w.w. grupy.

O godzinie 19-tej wyruszyliśmy na ul. Jakuba odpowiednio przygotowani – zważywszy na datę musieliśmy ubrać się odpowiednio, żeby nie wzbudzać zainteresowania.  Jednak wrogie siły próbowały nam zakłócić nasze działania, ponieważ wcześniej dostaliśmy informację, że wszystko zaczyna się o 18-tej, a okazało się, że dopiero o 20-tej. Na szczęście nie zwrócono na to uwagi, bo już wcześniej nawiązałam kontakty z figurantami, którzy powitali mnie jak stara znajomą.

Wchodząc, natrafiłam na interesującą nas osobę Jakuba Palacza, który najprawdopodobniej był właśnie w trakcie omawiania jakiś tajnych szczegółów z drugim figurantem -Krzysztofem Drozdowskim. Niestety nie udało mi się ustalić, o czym dyskutowali. Dowiedziałam się natomiast, że na godzinę 00.00 zaplanowana jest poważna akcja.

Około godziny 21-ej zaczęli się schodzić inni członkowie rozpracowywanej komórki.

Ponieważ rozpracowuję Kawiarnię Naukową od dłuższego czasu, udało mi się uśpić ich czujność i pozwolili mi wziąć udział w jednym ze swoich zadań. Gdy o godzinie 22-giej zaczęli swoje wystąpienia udało mi się uruchomić kamerę i wszystko nagrać. Jednak w sprawozdaniu pozwolę sobie skorzystać z materiału filmowego innego tajnego współpracownika.

Poniżej załączam link do filmu, który będę omawiać.

http://www.youtube.com/watch?v=FqjOmV0fI04

 

Jako pierwsza wystąpiła Gabriela Ganczarska, pseudonim „Gabi”. Swym wystąpieniem wzbudziła duże poruszenie i aplauz.

Weryfikując film dalej, 1m.25s. następuje manifest innej figurantki, którą rozpracowuje inny t.w. Nawoływała ona do bojkotu chińskich pałeczek. Proponuję by, zajęła się nią odpowiednia komórka naszej organizacji.

Następny fragment filmu, 2m.29s. wspomniany już Krzysztof Drozdowski propaguje tzw. złe zachowania, za pomocą współpracownika próbuje nakłonić młodzież, a szczególnie młodzież dyskotekową do niemoralnych zachowań.

4m.18s. figurant Jakub Palacz zaczyna wystąpienie w stylu warszawskich ulicznych band podwórkowych, jako przykład w jego wykonaniu pieśń znanego barda, Stanisława Grzesiuka.

Swoje wystąpienie dały też przedstawicielki Szkółki Lesbijskiej „NA LEWO PATRZ!” z ich szefową Ewą Langer, pseudonim „Czarna Wołga”.

Potem przyszła moja kolej na wystąpienie, zważywszy na to, że nie należę do rozpracowywanej grupy, nie wyszło za dobrze.

Film został utajniony.

O godzinie 00.00 zaczęła się akcja, o której wspominałam na początku sprawozdania. Ustawiono rakietnicę i ostrzelano mur pobliskiej kamienicy.

Zadanie swoje wypełniłam. Stwierdzam, iż figuranci nie są społecznymi wrogami a ich zachowanie nie przekracza zasad moralnych.

Składam rezygnację z dalszej współpracy.

Działania moje, które odbywały się po północy – nie wchodzą już w zakres moich obowiązków.

 

p.s. Forma, w jakiej opisałam zabawę sylwestrową w Kawiarni Naukowej, zapewne dziwi, ale zapewniam, że zaraz przestanie, gdy podam powód. Otóż jestem świeżo po lekturze filmu „Różyczka”, który przedstawia Polskę lat 60-tych. Polskę, która poddała się reżimowi sowieckiemu. Polskę, w której Polak był wrogiem Polaka ( i stąd tajni współpracownicy).

 

p.p.s.

Wracając do Sylwestra w Kawiarni Naukowej. Stwierdzam stanowczo i bez żadnego podlizywania, że to był jeden z najlepszych sylwestrów, na jakim byłam!  Kabaret Eloe dał świetny występ. Mrówka zadbała o świetne jedzonko, przeważnie wegetariańskie, ale i dla amatorów mięsa też się coś znalazło, mianowicie bigos. Wiedziałam, że jest poczęstunek, ale pomna ubiegłorocznego Sylwestra w Nowym Kuzynie, gdzie były tylko chipsy i paluszki, przyniosłam całą torbę żarcia, sztućce plastikowe, talerzyki jednorazowe, soki i napoje wyskokowe. Na początku wyglądaliśmy jak idioci, po pierwsze nasze przedwczesne przybycie, po drugie stroje sylwestrowe (inni mieli przeważnie „normalne” stroje) i ten suto zastawiony stół. Wyrzuty względem zastawy minęły mi, gdy reszta uczestników zaczęła się do nas przysiadać i korzystać z tych dobrodziejstw.

Miałam też trochę nieudany występ, o który sama się dopraszałam (wrrr). Zapomniałam kawałeczka tekstu piosenki „Idę na piwo” i głos mi się łamał z tremy. No trudno, przynajmniej wiem, ze się do tego nie nadaję.

Podsumowując, jeszcze raz stwierdzam, że nie żałuję tego Sylwestra i mam nadzieję, że za rok również wyląduję w Kawiarni Naukowej.

 

 

 

Skomentuj