Wybierając się w piątek wraz z narzeczoną w kierunku naszej zachodniej granicy spodziewałem się ciekawego miasta. Ładnego, podobnego do naszego, rynku. Sądziłem, że nasi „przewodnicy” - Majka i Grzesiek niczym nas nie zaskoczą. Myliłem się.
Kazimierz, wcześniej zapomniany i zaniedbany, poprzez zainteresowanie szerszej publiczności kulturą żydowską odrodził się jako kulturalna dzielnica ze specyficzną artystyczną powłoką. To miejsce, do którego uciekają artyści zagubieni w pośpiechu dnia codziennego, szukający innych form wyrazu oraz posiadający przeświadczenie o pełnieniu pewnej misji
W dniach: 28 czerwca - 6 lipca 2010 Piotr Lutyński wraz z dziesięcioosobową ekipą artystów: muzyków i plastyków przeprowadzi interdyscyplinarne warsztaty rozwijania kreatywności i wyzwalania ekspresji, zainicjuje wspólne koncerty, happeningi oraz zapewni wiele innych niecodziennych wydarzeń kulturalnych. Niestety, nie na Kazimierzu
Rozmowa z Piotrem Lutyńskim, artystą od lat mieszkającym na Kazimierzu, malarzem, rzeźbiarzem, muzykiem, performerem.
Urodził się w 1962 roku w Tychach. Ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem, studiował na Wydziale Pedagogiczno-Plastycznym Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. W 1990 roku obronił dyplom z grafiki w pracowni prof. Eugeniusza Delekty. Realizuje pokazy muzyczno-wizualne, w których uczestniczą żywe zwierzęta.
Stworzył także Projekt KR 736EJ: autobus, który jest jednocześnie środkiem komunikacji, sceną, galerią i miejscem pracy artysty.
Pan Andrzej mieszka w kamienicy przy ul. Dietla w Krakowie od 1942-go roku. Ma świetną pamięć, duży zasób słów, pięknie opowiada i dużo pamięta ze swoich najmłodszych lat. Pan Andrzej przeżył na Kazimierzu okupację, komunizm i przemiany po 1989 - tym roku. Jest ciągle aktywny zawodowo. W wolnych chwilach łowi ryby.