Kazimierz, wcześniej zapomniany i zaniedbany, poprzez zainteresowanie szerszej publiczności kulturą żydowską odrodził się jako kulturalna dzielnica ze specyficzną artystyczną powłoką. To miejsce, do którego uciekają artyści zagubieni w pośpiechu dnia codziennego, szukający innych form wyrazu oraz posiadający przeświadczenie o pełnieniu pewnej misji
Z Ewą znamy się kilkanaście lat. Zazwyczaj spotykamy się przy okazji różnych koncertów, imprez. Pół roku temu zostałam fanką jej zespołu Translola i z fascynacją śledzę jego rozwijającą się karierę. Rzadko zdarza się taka okazja, żeby tak siąść i po prostu pogadać. A jest o czym, bo Ewa jest szalenie intrygującą osobą. Indywidualistka, piękna, zdolna, a przede wszystkim mądra kobieta
Elżbieta Drożdż jest wykwalifikowaną trenerką fitness. Jest piękną kobietą i bardzo mądrą osobą. Relaksuje ją nie tylko ruch, ale też książki, których jest pasjonatką. Jeżeli pokutuje w nas jeszcze przekonanie, że intelektualiści dbają o umysł, nie o ciało – pani Ela jest tego całkowitym zaprzeczeniem. Sześć lat tamu założyła "Fitness Klub Lady Fit" przy ulicy Dietla na krakowskim Kazimierzu – „miejsce przyjazne kobiecie”, „oaza spokoju”, jak czytamy na stronie klubu http://www.ladyfit.com.pl. Osoba, która polecała mi zajęcia w tym klubie powiedziała o pani Elżbiecie: uważaj, Ela bywa psychologiem. Zapomniałam o tym. Dopiero po pewnym czasie, kiedy zauważyłam, że pani Elżbieta ma niesamowitą umiejętność wyczuwania atmosfery na sali, gdzie prowadzi ćwiczenia z kilkunastoma osobami – pomyślałam, że to jedna z najbardziej empatycznych osób, jakie znam. Posiada rzadką umiejętność wchodzenia w serdeczne, przyjacielskie relacje z klientkami swojego klubu, które otrzymują w Lady Fit świetnie i z zaangażowaniem prowadzone ćwiczenia oraz kontakt z kulturalnym personelem. Niezależnie od tego, czy zajęcia prowadzi Elżbieta Drożdż, czy inna pani – uczestniczki mogą liczyć na pełny profesjonalizm instruktora.
Dlatego z czystym sumieniem i bezinteresownie mogę polecić Lady Fit paniom, które chcą poprawić swój wygląd, zrelaksować się, odprężyć.
Krótka, wąska uliczka, łącząca Miodową i Brzozową. Wygląda zupełnie tak, jakby powstała przypadkiem - jak droga "na skróty" pomiędzy kamienicami, ale historia jej jest długa i sięga jeszcze czasów Średniowiecza. Obecnie jest to ulica kojarzona z synagogą Tempel, zespołem szkół mechanicznych, Instytutem Biologii. Podbrzezie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat stało się takim miejscem na Kazimierzu, które ma szansę być jedną z jego wizytówek. Czy z niej skorzysta?
Kim był cesarz Józef II i dlaczego warto o nim szerzej napisać na kazimierskim portalu? Na pewno nie tylko dlatego, że w roku 1773 podczas podróży przez Galicję zatrzymał się w „kamienicy wojewodzińskiej”, pałacu na rogu ulicy Krakowskiej i ówczesnej Żydowskiej, którą po blisko stu latach od tego wydarzenia przemianowano na ulicę jego imienia. Józef II był nowoczesnym i mądrym monarchą, któremu mieszkańcy dawnego Kazimierza, zwłaszcza żydowscy, wiele zawdzięczają.