Na Kazimierzu zawsze, niezależnie o której godzinie, ulice były pełne ludzi. Jedni wychodzili, drudzy wchodzili - taki trochę krakowski tramwaj. Wesoło, gderliwie, wszędzie zadymione, i pachniało piwem z sokiem imbirowym pomieszanym z zapachem starych ścian...
Kazimierz, wcześniej zapomniany i zaniedbany, poprzez zainteresowanie szerszej publiczności kulturą żydowską odrodził się jako kulturalna dzielnica ze specyficzną artystyczną powłoką. To miejsce, do którego uciekają artyści zagubieni w pośpiechu dnia codziennego, szukający innych form wyrazu oraz posiadający przeświadczenie o pełnieniu pewnej misji
Z Ewą znamy się kilkanaście lat. Zazwyczaj spotykamy się przy okazji różnych koncertów, imprez. Pół roku temu zostałam fanką jej zespołu Translola i z fascynacją śledzę jego rozwijającą się karierę. Rzadko zdarza się taka okazja, żeby tak siąść i po prostu pogadać. A jest o czym, bo Ewa jest szalenie intrygującą osobą. Indywidualistka, piękna, zdolna, a przede wszystkim mądra kobieta
Rozmowa z Piotrem Lutyńskim, artystą od lat mieszkającym na Kazimierzu, malarzem, rzeźbiarzem, muzykiem, performerem.
Urodził się w 1962 roku w Tychach. Ukończył Państwowe Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara w Zakopanem, studiował na Wydziale Pedagogiczno-Plastycznym Filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie. W 1990 roku obronił dyplom z grafiki w pracowni prof. Eugeniusza Delekty. Realizuje pokazy muzyczno-wizualne, w których uczestniczą żywe zwierzęta.
Stworzył także Projekt KR 736EJ: autobus, który jest jednocześnie środkiem komunikacji, sceną, galerią i miejscem pracy artysty.