Miejsca
Ludzie
Blog
Historia
Sloneczko.net
Zdrowie
Eseje
 
Kalendarium
luty 2010
 
 
 
Aktualnie
 
 
   
  Strona główna  /  Blog  / 
 
Poniedziałek, 15 marca 2010 roku , godzina 00:16
Autor: Maria Mazur-Prokopiuk
czytano: 296 razy
Peter
16 sierpnia 2009
   
 
   
 
   
 
   
 
 
SŁOWA KLUCZOWE

chcieć powiedzieć Peter
 
 
   
 

Zadzwonił do mnie pan, Anglik. Powiedział, że mieszka w lokalu podłączonym do naszej sieci, wcześniej mieszkał tam pan Stanisław – pół Polak, pół Anglik. Prosiłam, żeby sprawdził sobie adres MAC i przesłał smsem a ja go wtedy wprowadzę do panelu. W ciągu godziny miałby dostęp do sieci. Wcześniej powiedział mi, że pracuje na którejś z uczelni , wykładając jakiś przedmiot związany z branżą IT. Nie pamiętam, co to było, ale założyłam, że w związku z tym  MAC-a sprawdzi sobie sam. Ale nie chciał. Umówiliśmy się, że przyjdzie.

Leniwe niedzielne popołudnie. Przyszedł John Peter, który wolał być Peterem niż Johnem. Wydawał mi się chory albo pijany. Albo po imprezie. Miał paskudne zadrapanie na nosie, wyglądało jakby ktoś przeciągnął go twarzą po trotuarze. Z laptopem, kiedy go otworzył, pokazała się twarz ładnej, uśmiechniętej kobiety z kręconymi włosami.

  • To moja była żona – powiedział Peter – zdjęcie zrobione w Etiopii, tam teraz mieszka, ja też byłem tam przez jakiś czas... - powiedział ze smutnym uśmiechem, nie wiedzieliśmy co powiedzieć.

Michał wprowadził mu potrzebne ustawienia. W tym czasie Peter wypalił papierosa na balkonie. Potem zapytałam go, czy przypadkiem nie zna kogoś, native speakera, który chciałby uczyć naszego Mikołaja angielskiego. Bardzo się tym przejął. Obiecał, że poszuka kogoś.

  • Dziękuję wam za uprzejmość. I gościnność – wracajcie do dzieci.

Peter siedział z nami w naszej sypialni, jakby ciężko było mu wstać. Pomyślałam, że powinnam zaproponować coś do picia, chciał tylko wodę. Wyszedł znów zapalić na balkon.

Dwa dni później dostałam maila od Petera z namiarami na panią, native, uczącą dzieci. Nie skorzystałam, bo w międzyczasie zapisałam Mikołaja do Poligloty.

A w listopadzie przyszedł do nas inny Anglik, Owen, który powiedział, że chciałby skonfigurować połączenie w mieszkaniu pana Stanisława.

  • Ale tam podłączony jest pan Peter.... - powiedziałam zdziwiona. Na co Owen uśmiechnął się dziwnie:

  • No, właśnie, Peter zmarł miesiąc temu. Miał cukrzycę i pił.

Po wyjściu Owena zaczęłam szukać w internecie. Na angielskiej stronie z nekrologami znalazłam nekrolog Petera, umieszczony przez jego siostrę. I podziękowania dla lekarzy w Krakowie – za pomoc i wsparcie. Zmarł drugiego października.

Peter został na liście naszych klientów jeszcze kilka miesięcy. Nie znałam go. Nie chciałam osądzać. Nie mogłam usunąć.

 

PODYSKUTUJ O TYM ARTYKULE
Musisz sie ZALOGOWAĆ aby mieć możliwosc dodawania komentarzy..
 
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów Krakowski-Kazimierz.pl. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
 
 
 
   
 
www.Krakowski-Kazimierz.pl
Warunki korzystania z serwisu
O nas
Gorąco polecamy
Najlepszy internet na krakowskim Kazimierzu
Nowosądeckie garbusy
Największy polski portal o fotografii
Cafe internet i ksero na Kazimierzu.
Kobieca transsmisja
Partnerzy
www.backspace.com.pl
www.radiopodlasie.pl
www.podlasie24.pl
www.radiopryzmat.pl
Staromiejskie Centrum Kultury Młodzieży